Jacek Perzyński o Reymoncie w Głownie

FRANCISZEK REJMENT W GŁOWNIE, CZY SŁYNNY PISARZ WŁADYSŁAW REYMONT ODWIEDZAŁ BRATA W TYM MIEŚCIE?

Autor Jacek Perzyński

Saga rodu Rejmentów, z których wywodzi się pisarz Władysław Stanisław Reymont, sięga XVII stulecia czasów potopu szwedzkiego i jest niezwykła, a dla niektórych badaczy tematu nawet nieco legendarna. Otóż przodkowie rodziny pochodzili od wziętego do niewoli pod Jasną Górą Szweda Baltazara lub Balcera. Ojcowie Paulini przekazali do klasztoru ojców Dominikanów w Gidlach właśnie tego żołnierza – rajtara. Szybko spolszczono mu imię nazywając go Balcerkiem (Bańcerkiem). Osiadł na stałe w Gidlach i tu założył rodzinę. To jednak nie koniec tej niezwykłej rodzinnej sagi związanej z genezą nazwiska. W połowie XVIII wieku notuje się w parafialnych księgach, iż do nazwiska Balcerek vel Bańcerek przywiera nazwa Rejment. Niezwykłe i niespotykane jest to, że na początku lat trzydziestych XIX wieku w kościelnych metrykach zapisuje się nazwisko Bańcerek vel Rejment. Później często Bańcerek jest już „omijany” pozostaje samo Rejment, które w pierwotnym znaczeniu miało charakter przezwiska. Otóż ów przodek Reymonta owy Baltazar (Balcer) miał często w ataku niezadowolenia krzyczeć: „A niech was rejment (regiment, regimant) diabłów porwie!” Obdarzono go więc przydomkiem Rejment. Niezwykle rzadko zdarza się, aby w odległej genealogii przodków w kontekście nazwiska jednej osoby używać określeń: vel czy alias, a więc dwóch z nich stosowanych jednocześnie. Jeszcze dziadek Reymonta zapisany został w parafialnej księdze, jako Walenty Balcerek inaczej Regimant!

Nazwiska Rejment i Balcerek to nazwiska tworzące wielki ród Rejmentów. Zresztą sam pisarz lubił ubarwiać swoją biografię, otaczać ją aurą, tajemniczości. Temu również służyła zmiana, kolejności posiadanych imion oraz nazwiska. Miało to miejsce, prawdopodobnie w okresie pierwszych kontaktów ze spirytystami, które rozpoczęły się około roku 1888. To wówczas dokonał zmiany kolejności imion i przekształcenia rodowego nazwiska. Nie był już Stanisławem Władysławem Rejmentem, a Władysławem Stanisławem Reymontem. Nigdy dokładnie nie wyjaśnił, dlaczego tak postąpił. Z nazwiskiem Reymont spotykamy się na łamach krakowskiego dwutygodnika Myśl Nr 24 z 15 grudnia 1892 roku. Wtedy to ogłoszono drukiem pierwsze opowiadanie pisarza pt. Wigilia Bożego Narodzenia.

O tym, że Władysław Reymont miał mieć pewne związki z Głownem, które pozostawiły ślad w jego twórczości informuje fragment Monografii miasta Głowna autorstwa byłego burmistrza tego miasta Henryka Rynkowskiego. Na stronie 19 napisał m.in. „Władysław Reymont upamiętnił w Chłopach jarmark w Głownie, gdyż chłopi z Lipiec przyjeżdżali tam na jarmarki”. Z biegiem lat do historii tej dopisano ciąg dalszy przekazywany ustnie, że Reymont często bywał w Głownie u brata lub też kuzyna aptekarza.

Historia ta jednak była trudna do zweryfikowania z racji nie posiadania wiedzy o jakimkolwiek źródle archiwalnym. Odpowiedź znajduje się w aktach parafialnych parafii św. Jakuba Apostoła w Głownie, ale też i w publikacji książkowej. Najpierw kilka zdań o owym akcie. W parafialnej księdze zgonów z roku 1902 pod numerem aktu 22 znajduje się wpis informujący o śmierci Franciszka Rejmenta.

Widnieją na nim podpisy ojca zmarłego Józefa Rejmenta, (który przeżył syna o dwa lata), Felicjana Kępińskiego i oczywiście księdza Juliusza Zalewskiego ówczesnego proboszcza parafii św. Jakuba w Głownie, który sporządził ów akt. Występował tu, jako urzędnik prowadzący akta stanu cywilnego. Sporządzony jest zgodnie z ówczesnymi wymogami w języku rosyjskim, ale personalia zmarłego jak i osób informujących o zgonie, napisane są również w języku polskim. Datę jego sporządzenia oraz śmierci Rejmenta podano w wersji kalendarza juliańskiego i gregoriańskiego. Z aktu dowiemy się m.in., że dnia 8 czerwca (21 czerwca) 1902 roku stawili się w kancelarii parafialnej Felicyan Kępiński z Piotrkowa i Jozef Rejment informując, że dwa dni wcześniej w wieku lat 43 zmarł w Głownie o godzinie dziewiątej rano właściciel apteki w posadzie Głowno. Zmarły pozostawił żonę Leokadię. Badacze literatury, poszukiwacze, genealodzy, ale i współcześnie rodzina Rejmentów zadawali pytanie gdzie zmarł Franciszek Rejment – akt zgonu był nieznany. Wiadomo było, że pochowano go w Piotrkowie, gdzie mieszkała rodzina Kępińskich (byli to teściowie zmarłego i rodzeństwo żony).

Był trzecim w kolejności dzieckiem, a pierwszym z synów Antoniny z Kupczyńskich i Józefa Rejmenta, organisty w Kobielach. Ponoć najbardziej ukochanym przez ojca Józefa z dziewięciorga rodzeństwa. Chciał on dać gruntowne wykształcenie synom, a Franciszek urodzony w roku 1859, starszy o 8 lat od brata przyszłego noblisty miał z woli ojca zostać lekarzem. Był bardzo pilnym i dobrym uczniem, studia medyczne rozpoczął na Uniwersytecie Kijowskim. Po trzech latach został relegowany z uczelni za działalność jak to wówczas mówiło „wywrotową”. Sympatyzował z organizacjami młodzieżowymi o przekonaniach socjalistycznych. Powrócił do Królestwa Polskiego i ostatecznie osiadł na stanowisku farmaceuty w Nadarzynie pod Warszawą. Nieco wcześniej pomieszkiwał w domu rodzinnym w Wolbórce („młynarzówce” należącej do jego ojca Józefa), parafii Będków w powiecie Brzeziny. Żoną Franciszka była Leokadia Rozalia Kępińska urodzona 9 grudnia 1868 roku w rodzinie mieszczańskiej w Kamieńsku. Była spokrewniona z rodziną Kępińskich mieszkająca na przełomie XIX i XX wieku w Strykowie. Para pobrała się jesienią 1891 roku. Z tego okresu pochodzi już znana i obfita korespondencja Władysława Reymonta kierowana do najbliższej rodziny. Franciszek był osobą, której przyszły noblista ufał najbardziej. Więź ze starszym bratem była niezwykła, obydwoje wspierali się nie tylko duchowo. Franciszek jak tylko mógł pomagał materialnie biednemu jak mysz kościelna bratu. Władysław nie żywił do niego urazy za to, że jak pisał „ojciec ten sknera” żałuje mu paru rubli, a wcześniej ogromne sumy przeznaczał na wykształcenie Franciszka.

Listy zostały zebrane i opublikowane przez Tomasza Jodełko – Burzeckiego i Barbarę Kocównę w książce pt. Listy do rodziny. Wydał je Państwowy Instytut Wydawniczy w Warszawie w roku 1975. Zdaniem Kocówny to właśnie w nich dojrzewał literacki talent Reymonta. Istotną ich część stanowią Listy Władysława Stanisława Reymonta do brata Franciszka pochodzące z lat 1883 – 1902 (a więc do śmierci Franciszka). Kilka z nich dotyczy bezpośrednio Głowna. Jak zatem Franciszek Rejment znalazł się w tym mieście?

Wiadomo jest na pewno, co również wynika z korespondencji między braćmi, że z chwilą rozpoczęcia pracy w aptece w Nadarzynie, Franciszek cały czas myśli o jej sprzedaży bądź wydzierżawieniu i opuszczeniu tej miejscowości. Nie jest to jednak możliwe głównie ze względu na kłopoty finansowe, ale też problemy ze zdrowiem. Wiosną 1897 roku Reymont w liście z Francji napisał do brata: „Jakże ze sprzedażą apteki idzie? Czy masz już co upatrzonego, jeśli z Nadarzyna wyjdziesz? Przecież Ty musiałeś zapomnieć, jak świat wygląda. Napisz mi obszernie o zdrowiu swoim.” Tę myśl powtarza w kolejnym liście napisanym cztery miesiące później. „Przecież w Nadarzynie niepodobna Ci zostać dłużej, jeśli żyć chcesz”. Niespełna półtora roku później znów w liście wysłanym z Paryża zapytuje brata: „Co u Ciebie słychać? Czy Ty nigdy się nie wydostaniesz z tego Nadarzyna? Przecież niepodobna, abyś tam pozostał na zawsze”.

Często wyjeżdżał na lecznicze kąpiele do Buska zalecane mu przez lekarzy. Ta niestabilność życiowa wynikająca z częstych nawrotów choroby wpłynęła też negatywnie na psychikę Franciszka, który odsunął się od całej rodziny, być może również do końca przez nią nierozumiany. W tym czasie, a był to koniec roku 1899 pisarz namawia brata do podjęcia zdecydowanych kroków w sprawie swojej przyszłości. Wydaje się, że przyniosło to skutek. Na początku 1900 Franciszek sprzedaje aptekę, przenosi się wraz z żoną do Piotrkowa. Pracuje tam w aptece u niejakiego Wichrowskiego. Małżeństwo zamieszkuje u teściów Franciszka. Podejmuje próby znalezienia odpowiednich funduszy na zakup własnej apteki. Jedną z osób, która ma mu w tym pomóc wspierając finansowo jest brat Władysław. Taka szansa pojawia się w pierwszych miesiącach roku 1901, gdy pisarz uzyskuje pieniądze z tytułu odszkodowania za wypadek kolejowy mający miejsce w poprzednim roku. 13 kwietnia pełen entuzjazmu Reymont w liście wysłanym z Włoch pisze do brata, iż cieszy go, ze istnieje możliwość kupna apteki w Piotrkowie. Jednocześnie sugeruje bratu, aby jeżeli ta transakcja nie dojdzie do skutku nie kupował jej „w Cesarstwie lub w innym jakim mieście. […Jak wiesz, nie mam zamiaru mieszkania w Królestwie, a załatwiania spraw pieniężnych przez plenipotencje i osoby trzecie wyrzekam się stanowczo…]”. Z listu wynika, że bracia są zdecydowani na kupno apteki w Piotrkowie. Jednak finansowy współudział pisarza był wówczas niemożliwy gdyż posiadane pieniądze zainwestował w inną nieruchomość. Zwraca się do brata z propozycją: „Rozmów się stanowczo z właścicielem, czy nie może poczekać i daj mi zaraz znać”. Wkrótce pojawił się jeszcze inny problem. Jako nie aptekarz Władysław nie mógł zostać jej współwłaścicielem. Znów w kwietniu tego roku w liście do brata przebywającego w Piotrkowie napisał m.in. „Chciałem szczerze kupić z Tobą, a nie udało się, to wina nie moja.” Kolejny list wysłany z Warszawy 1 czerwca to informacja, w której Władysław wyraża swoje zadowolenie, że Franciszek sprzedał dom teściów (małżeństwa Kępińskich) w Piotrkowie. Kupno apteki jest teraz bardzo realne i znów w zakupie tym miał partycypować Władysław. „Ale jeśli się nam nie uda kupić razem, to co zrobisz. Czy będziesz szukał jakiej budy na prowincji? I znowu się zakopiesz w jakiej dziurze!” – napisał do brata.

Teraz sprawy nabrały tempa i rzeczywiście pisarz miał rację, bo już dziewięć dni później Franciszek stał się właścicielem apteki w Głownie, a więc na głuchej prowincji. W liście z Zakopanego z 5 lipca Władysław pisze m.in. do brata:

„Mój Drogi.
List Twój pierwszy odebrałem jeszcze w Krakowie, ale nie odpisywałem, boś tam naznaczył termin wyjazdu do Cesarstwa. Więc nie byłem pewnym, czy Cię list jeszcze w Piotrkowie zastanie. Odpisuję dopiero na drugi – ten z Głowna.

Bardzo mnie ucieszył obrót Twoich spraw, a z tego, co piszesz o Głownie i o aptece, wnioskuję, że to wcale niezły interes zrobiłeś. Czego Ci z całego serca życzę, bo dosyć się już nacierpiałeś, czas najwyższy, abyś mógł nareszcie spokojniejszy wieść żywot.”

Niezwykle uradowany pisarz zapowiada swoją wizytę u brata, a więc w Głownie:

„Posiedzę tutaj do końca września, a potem muszę być w Warszawie, żeby coś zrobić z pieniędzmi – to w tym czasie odwiedzę Cie z pewnością, a tym pewniej, że później wyjadę do Paryża na czas dłuższy i w każdym razie teraz nie będę mieszkał w Warszawie”.

Czy jednak doszła ona do skutku? Nie ma na to żadnych dowodów wiadomo tylko tyle, że z Zakopanego Reymont wyjechał do Krakowa, a wyjazd do Paryża nastąpił rok później.

W dalszej części listu Reymont pyta brata: „Po tej licytacji, o jakiej wspominasz, napisz mi zaraz, jestem pewnym, że się utrzymasz przy aptece. Czy tam masz towarzystwo jakie? A jak jesteś ze zdrowiem? Mieszkanie czy dobre? […A gdzie dotychczas masz najbliższą stację kolejową? Łowicz, Skierniewice, czy Rogów? – bo zdaje mi się, że to tam gdzieś to Głowno…].

Kończąc pisarz całuje mocno brata i jego żonę życząc powodzenia i zdrowia. List został zaadresowany: Królestwo Polskie / Wielmożny Pan / Fr. Rejment / w Głownie / pocztowa stacja Głowno / via Granica

Z listu tego jednoznacznie wynika, że Władysław nigdy wcześniej nie był, a może nawet i nie słyszał o takiej miejscowości jak Głowno.

Niestety po kilku miesiącach Franciszek Rejment poważnie zapada na zdrowiu, szuka zastępcy by móc pojechać na leczenie.

13 października Franciszek odbiera w Głownie kolejny list od brata. Ten zapytuje go: „Co słychać u Ciebie? Jak Ci się tam wiedzie na nowym miejscu? Ogromniem ciekawy, czy jesteś zadowolony. Napisz mi obszerniej. Czy dużo masz roboty? No i jak ze zdrowiem Twoim i Żony? […Miałem ogromną ochotę wpaść do Warszawy, a po drodze i koniecznie Ciebie odwiedzić, ale tak się złożyło, że nie mogę obecnie. I najprędzej to chyba dopiero na Boże Narodzenie przyjadę. Juści, że Ciebie nie ominę… ]”. Zapowiedź nie doszła do skutku ze względu na zły stan zdrowia Reymonta. Przed świętami Bożego Narodzenia Franciszek wysyła list do ojca.

To jak dotychczas jedyny jego znany list wysłany z Głowna. Dlatego więc warto przytoczyć go w całości. 

                                               „[Głowno, 13 XII 1901]

Kochany Ojcze!

Mieszkamy w jednym powiecie i zdaje się o jakie 4 – 5 mil, a nic nie wiemy o sobie i dopiero z innych listów dowiaduję się coś niecoś.
Pisałem w początkach lipca do ojca – no i jak zwykle nie mam odpowiedzi, a przecież mnie chyba interesuje zdrowie i wszystko, co się Ojca tyczy.
Ja od przyjazdu do Głowna, tj. od 10 czerwca, nigdzie nie wyjeżdżam, gdyż zawsze mam zajęcie, a bez zastępcy wyjechać nie mogę, o co znów jest trudno i dużo kosztuje. Apteka idzie nieźle dotychczas – nie wiem, jak będzie dalej, zwłaszcza po otwarciu ruchu na kolei, co  prawdopodobnie nastąpi od pierwszego lipca – linia i mosty gotowe, domy kończą pośpiesznie i chyba wszystko będzie gotowe na pierwszego lipca.
Byłoby nam bardzo przyjemnie, gdyby Ojciec był łaskaw przyjechać do nas na święta. A gdyby już w żaden sposób na Wigilię i pierwszy dzień Ojciec nie mógł, to może w drugi dzień lub wreszcie, kiedy Ojcu wygodniej.

Do nas można jechać: albo koleją do Rogowa, skąd końmi za 2 ruble do Głowna, albo też wprost końmi z domu przy dobrej drodze można być we trzy – cztery godziny, jak mi się zdaje – i ile sobie wyobrażam, jedzie się z prawej strony Brzezin przez Gałków, Kołacin – albo jak mi w tej chwili wskazali ci, co byli u torfiarza w Prażkach na weselu, to jechali przez Grinbach, Gałków, Brzeziny, skąd już droga wiadoma.

Do Głowna od Brzezin dwie i pół mili. Załączając życzenia wesołych świąt, całuję i ściskam kochanego Ojca i proszę o kilka słów odpowiedzi.

Szczerze kochający syn,
Franciszek Rejment

Głowno, d.13 XII 1901 r.

Poczta Głowno

[Adres na kopercie:] Wielmożny Pan / Józef Rejment /

Na przystanku Wolbórka / Drogi Żel. Warsz. – Wied.”

List ten jest niezwykle ważny dla miłośników historii Głowna choćby i dlatego, że można w nim ustalić nawet precyzyjnie datę, kiedy Franciszek Rejment zamieszkał w Głownie tj. 10 czerwca 1901 roku. Ale nie tylko dla nich, również dla pasjonatów historii kolejnictwa, gdyż zdaje się weryfikować rok 1903 jako ten, w którym oficjalnie została otwarta linia Kolei Warszawsko – Kaliskiej. Właśnie ten rok podawano najczęściej w dawnych publikacjach. Tymczasem z korespondencji wynika, że planowanym rokiem otwarcia był rok 1902. Franciszek wiązał duże nadzieje z otwarciem „ruchu na kolei” jednak jak wiadomo niedane mu było niestety doczekać tej chwili.

Kolejny list wysłany przez Władysława Reymonta do Głowna z Krakowa datowany jest na 15 stycznia 1902 roku. Informuje Franciszka, że jego brat strasznie zapadł na zdrowiu i wynika z tego jednoznacznie, że na pewno w ostatnim czasie bracia nie spotkali się. Pisarz pyta „Jak Ci tam idzie? Czy w owym Głownie masz jakie towarzystwo?”

Czy słynny pisarz odwiedził jednak brata w Głownie?  O tym, że planował taką wizytę świadczy list stryjecznego brata Rejmentów, Walerego.

10 kwietnia 1902 roku w liście wysłanym z Warszawy do Franciszka Rejmenta  do Głowna napisał m.in., że: „Tylko Ty piszesz na 21 kwietnia, to na 21 nie będę mógł, tylko bym chciał wyjechać we czwartek, tj. 24 kwietnia, tym pociągiem, co wychodzi z Warszawy o wpół do dziesiątej  rano, a w Łowiczu jest na dwunastą, więc jeżeli się zgadzasz, to bym przyjechał i wziął bym ze sobą Ojca (chodzi o Ignacego Rejmenta brata Józefa), to byśmy posiedzieli, a 10 maja z żoną mogli byście wyjechać i mógłbym zabawić ze cztery dni u Ciebie”. W końcowej części listu jest wreszcie nurtująca nas informacja: „Widziałem się ze Stasiem (chodzi oczywiście o Władysława Reymonta) i mówił mi, że ma być w tym tygodniu u Ciebie”. Nie ma jednak informacji czy rzeczywiście ta wizyta doszła do skutku, a list napisany był niespełna na dwa miesiące przed śmiercią Franciszka.

6 maja pisarz wysyła do Głowna, ostatni przynajmniej jak dotąd znany list do brata. Od razu przeprasza go w nim za to, że nie znalazł chwili czasu, aby się z nim spotkać. „ Mój Drogi Franku. Przypuszczam, że musisz gniewać się na mnie, iż mimo zapewnień i bytności w Królestwie nie wstąpiłem do Ciebie. Otóż przede wszystkim przepraszam Cię za to najserdeczniej. Ale nie mogłem przyjechać przede wszystkim z tego powodu, że wybrałem się z Krakowa zupełnie bez zimowego ubrania, myśląc, że ciepło będzie w dalszym ciągu – a wiesz, jak ciepło było w święta i w poświątecznym tygodniu”. Wyjaśnia dalej, że nie będąc jeszcze zdrowym zapewne zaziębiłby się w drodze podróżując do niego konnym zaprzęgiem. Informuje też o planowanym ślubie, o którym konkretnie wiedział będzie coś konkretniej po 15 maja. Wtedy to jak napisał „… przyjadę do Królestwa załatwiać ostatecznie sprawę mojego ożenku i wtedy już z pewnością będę u Ciebie”. Pyta się też oczywiście o zdrowie brata i kolejną planowaną kurację w Busku. List kończy stwierdzeniem „W każdym razie niezadługo się zobaczymy”. Wydaje się, ze i ta wizyta nie doszła do skutku.

Pisarz planował jeszcze jedną podróż do Głowna, która na pewno nie odbyła się. Wiadomo o tym z listu napisanego do najstarszej siostry Katarzyny Jakimowiczowej na sześć dni przed śmiercią Franciszka. Pisze w nim m.in. „Moja Droga. Nie, nie będę mógł już wstąpić do Franka, raz, że mi bardzo pilno do Krakowa, a potem, że mnie ta droga kołowa śmiertelnie męczy. Przeproś go ode mnie – serdecznie mi żal, że nie mogę”. Widać jednak, że pisarz myślał o tym intensywnie i to, że nie odwiedził bardzo chorego brata spędzało mu sen z powiek. Tego samego dnia napisał kolejny list do Lodzi czyli Leokadii, żony Franciszka. Wyjaśnia w nim, że nie mógł ich odwiedzić gdyż jest niezwykle wyczerpany i pyta jednocześnie o zdrowie brata. „Czy doktorzy już zdecydowali, gdzie ma jechać i na jak długo? Ucałuj go serdecznie ode mnie. Całuję Ci ręce. Raz jeszcze najserdeczniej przepraszam, że przyjechać nie mogę”. Na tym liście kończy się znana dzisiaj korespondencja Władysława Reymonta odnosząca się do Głowna. Franciszek wkrótce umiera.

Tymczasem niedługo po uroczystościach pogrzebowych dnia 15 lipca Władysław Reymont bierze ślub. Może nieco dziwić pośpiech związany z niedawną przecież śmiercią ukochanego brata Franciszka.  Jednak na decyzję o nim czekał od roku … 1896. Tyle czasu upłynęło, aby uzyskać unieważnienie przez Stolice Apostolską pierwszego małżeństwa żony.  W końcu papież Leon XII 1 lipca 1902 roku udzielił dyspensy w sprawie unieważnienia pierwszego małżeństwa Aureli Szabłowskiej. Wkrótce państwo młodzi wyjadą do Paryża gdzie Reymont zabierze się „na dobre” za pisanie Chłopów, powieści, która przyniesie mu sławę. Trudno dziś powiedzieć czy w istocie pisarz w swojej twórczości, a szczególnie w Chłopach zawarł jakiś fragment, którego genezy szukać należy w Głownie. W powieści tej znajdziemy tylko opis jarmarku w miasteczku Tymowo, które nie przypomina Głowna. Z drugiej jednak strony należy też pamiętać, że Lipce są tylko miejscem gdzie rozgrywa się akcja powieści. Większość opisywanych w niej osób czy też miejsc nie pochodziła jednak stamtąd. Były to osoby z okolic bliższych bądź dalszych, podobnie jak przedstawiane miejsca. Być może Głowno też jest jednym z nich.  Wobec tego trudno jest stwierdzić jednoznacznie czy noblista był kiedykolwiek w Głownie i czy poczynione tu obserwacje przeniósł w jakimkolwiek stopnie na strony swoich książek? Na pewno wiadomo już, że nie było tak jak przez lata wieść niosła lokalna legenda, iż często odwiedzał w Głownie swojego brata aptekarza. Są dwa przypuszczalne, bo wynikające z korespondencji pomiędzy braćmi ślady, że taka wizyta mogła kiedyś mieć miejsce. Zachowane listy Reymonta do rodziny, choć jest ich około 700 są zaledwie cząstką jego rozległej korespondencji. Niektóre z nich zupełnie przepadły (część – uwaga! ponad 1000 listów! spaliło się w czasie ostatniej wojny, a wiadomo, że było ich jeszcze znacznie więcej) lub też nie zostały jeszcze dotąd znalezione. Dlatego też do dziś jeszcze nieznanych jest wiele faktów z bogatego życia Reymonta. Wydaje się, że chyba najtrafniej o życiu wielkiego pisarza napisała Barbara Kocówna podsumowując je jednoznacznie: „Biografia pisarza, autentycznie rewelacyjna, może jeszcze kryć w sobie szczegóły, które dadzą się rozszyfrować dopiero po latach”.

Co do pobytu i pracy w aptece w Głownie Franciszka Rejmenta można pokusić się jeszcze o próbę ustalenia miejsca jej usytuowania. Być może istnieją dokumenty pozwalające ustalić, od kogo została kupiona czy komu została później odsprzedana. Żona Rejmenta od roku 1903 mieszkała znów w Piotrkowie, czy zatem te pół roku po śmierci męża spędziła jeszcze w Głownie czy już nie? Ile listów wysłał jej mąż z Głowna, a ile otrzymał, o których nic jeszcze nie wiadomo? To pytania nurtujące i być może znajdą się kiedyś odpowiedzi na nie.

Bibliografia

  1. Akta parafii św. Jakuba w Głownie, Księga zgonów rok 1902.
  2. Głowno – dzieje miasta, pod redakcją Marii Nartonowicz – Kot, Łódź 2010.
  3. Henryk Rynkowski, Monografia miasta Głowna, maszynopis w posiadaniu TPMG.
  4. Władysław Stanisław Reymont, Listy do rodziny, opracowali Tomasz Jodełka – Burzecki i Barbara Kocówna, PIW Warszawa 1975.
  5. Józef Rurawski, Władysław Reymont, Wiedza Powszechna 1977r.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s